Jak ten czas leci dopiero panowała przedświąteczna gorączka ,a teraz już po wszystkim. Nastała zima ale pogoda za oknem kłóci się z obecną porą roku -zero śniegu za to mocno grzeje słoneczko. Niestety w święta moja praca leżała odłogiem. Oto początki mojej czwartej i ostatniej kuli śnieżnej.
Chciałam jeszcze pokazać mój domek świątecznej szacie.
Najbardziej wymęczona przez moje dzieci choinka. Nie liczę ile razy już zakładałam bombki i łańcuchy. Moje młodsze dziecko uważa ,że to najlepsze zabawki. Dążę do tego aby całe drzewko było ubrane w ręcznie robione ozdoby. Co roku trochę ich przybywa.
Niestety w tym roku nie miałam gałązek choinki,więc korytarz przyozdobiłam tylko złotym łańcuchem i plastrami suszonej pomarańczy pomalowanej na złoto i posypanej brokatem.
Znalazło się też miejsce na kartki które dostałam od Was i mojej rodzinki.
Moje okienko w kuchni.
Kominek też zyskał złoty blask.
Niestety nawał prac spowodował,że moje SALowe domki nie zostały ukończone w terminie. Nie jestem w tym odosobniona bo jeszcze u wielu z Was budowa trwa. Na prośby kilku uczestniczek przedłużam termin zabawy do końca stycznia. Po tym terminie proszę o przesyłanie zdjęć swoich prac na moją pocztę mailową. Nawet jeśli praca nie będzie ukończona. Zrobię zbiorowy post z wszystkimi pracami.